Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych obchodzony na Żywiecczyźnie

W Żywcu uroczystości  rozpoczęły się o godz. 12.00, młodzież skupiona w szeregach Okręgu ,,Podbeskidzie i Klubu “Góral 1956 Żywiec, zaciągnęła wartę honorową pod  tablicą upamiętniającą żołnierzy wyklętych ul. Dworcowa nr 2, w budynku tym po II Wojnie Światowej miał swą siedzibę posterunek Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, w którym przesłuchiwano i torturowano żołnierzy podziemia niepodległościowego. O godzinie 15.00 okoliczne przemówienie wygłosił Władysław  Sanetra prezes Okręgu Podbeskidzkiego Związku Żołnierzy NSZ . A wieczorem w kościele p.w. Świętego Floriana w Żywcu –Zabłociu  odprawiona została Msza Święta w intencji Żołnierzy Wyklętych.

O godz. 18;00 pod pomnikiem NSZ obok MCK odbyła się patriotyczna  uroczystość: ,,Zapomniana historia. Zdeptana pamięć”

O pomnik NSZ oparte były brzozowe krzyże, obok leżały tabliczki –  z napisami nagrobnymi; Danuta Siedzikówna Inka, Rotmistrz Witold Pilecki, Gen. August Fieldorf Nil i Henryk Flame Bartek. A pośrodku stał koszyk pełen czerwonych płatków róż. Przed pomnikiem paliło się ognisko, a wokół niego siedzieli bądź stali uczestnicy uroczystości. Scenariusz przewidywał przedstawienie historii  wybranych czterech bohaterów Polski Podziemnej, jednak okazało się że kibice Górala Żywiec bardzo dobrze znają tragiczne losy tych żołnierzy. Potrafili nawet bezbłędnie odgadnąć kto jest na danej fotografii, tak wiec chwila wspomnień o sanitariuszce ,,Ince”, jak ginęła –  ile  strzałów oddał pluton egzekucyjny i kto właściwie tak naprawdę zastrzeliła tę niespełna osiemnastoletnią dziewczynę, kolejno przybicie do brzozowego krzyża tabliczki z jej nazwiskiem, było jednym wspólnym przeżywaniem tych chwil. Potem wysłuchanie muzycznego hołdu dla żołnierzy V Wileńskiej Brygady AK i jej dowódcy majora Łupaczki. A kiedy w uszach zebranych dźwięczały jeszcze słowa:

„W ubeckich piwnicach przestrzelone czaszki, to śpiący rycerze majora Łupaszki…”

to jedno dziecko z brzozowym krzyżem stanęło obok pomnika. Kolejno przybliżono postać Rotmistrza Pileckiego – jednego z sześciu najodważniejszych żołnierzy II Wojny Światowe i tutaj również młodzi ludzie znali jego życiorys oraz  brawurową akcję związaną z dobrowolnym wejściem i ucieczką z obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Wiedzieli również jaką tajemnicę poznał i dlaczego musiał umrzeć. Kolejny napis przytwierdzono do krzyża i kolejne dziecko stanęło obok pomnika, a zebrani nucili partyzancką piosenkę ,,Deszcz jesienny deszcz…” i przyszedł czas na przypomnienie losów ,,żołnierza którego pseudonim wywoływał postrach nawet w szeregach Niemców. To Gen. Nil, kolejny nieugięty, nieustraszony Żołnierz Wyklęty. Z wielkim wzruszeniem przypomniano jego ostatnie chwile życia. I znów zawisła na krzyżu tabliczka, dziecko stanęło obok pomnika , a uczestnicy uroczystości odśpiewali ,,Modlitwę obozową” 

Dalszą cześć uroczystości poprowadził Michał Wolny – prezes Stowarzyszenia Sympatyków Klubu “Góral 1956 Żywiec” opowiedział o losach żołnierzy oddziału Bartka, tych którzy zostali skrytobójczo zamordowani, ale również o tych, którzy jeszcze żyją, a o których Ojczyzna zapomniała – kibice zorganizowali dla nich zbiórkę na ,,Paczkę dla Partyzanta” to bardzo smutne, że kaci dobrze się mają, a prawdziwi bohaterowie nie mają za co żyć. Znamienny jest fakt, że brat Bartka nadal żyje pod zmienionym nazwiskiem. O czymś to świadczy!

Następnie złożono zapalone znicze, a pięcioletnia Karolina ze Stowarzyszenia Dzieci Serc rozsypała wokół pomnika płatki czerwonych róż – a w każdym płatku jedno istnienie ludzkie, jedna partyzancka dusza, która jest już na Niebiańskich Wyżynach.. I spadały kolejne płatki róż, a zebranym dźwięczały w uszach słowa: O, usłysz, Panie skargi nasze, o, usłysz nasz tułaczy śpiew ! i mieszały się one ze słowami: ,,dziś do ciebie przyjść nie mogę” i budzącymi grozę wersami:  W ubeckich piwnicach przestrzelone czaszki, to śpiący rycerze majora Łupaszki…” Już ostatnie płatki róż dotykały ziemię, a w myślach pozostawali Ci, którym obiecano możliwość ucieczki na zachód! Nadal przecież nie są znane ich ostatnie godziny życia. Co właściwie takiego strasznego zrobili by ich tak ukarać? Komu dano prawo wydawania takich wyroków!

W roku 1997 Leszek Czajkowski napisał słowa: Piosenka dedykowana “Polskiemu Podziemiu Niepodległościowemu”:

,,Osuszył czas mokradła krwi, Czerwone słońce znów w zenicie…
Czy warto było w wojny dni Za taki kraj oddawać życie?

Słychać pokoleń drwiący śmiech, To komuniści mają święto,
Lecz Mądry Bóg w Osobach Trzech Pamięta, za co Was wyklęto.

Zanim ostatni pójdzie z Was W niebieskiej partyzantce służyć,
Wszyscy staniemy jeszcze raz”  Nie ta historia NIE się powtórzy…

Padła komenda: do hymnu państwowego. I popłynęły słowa Mazurka Dąbrowskiego w taki sposób w jaki tylko Kibice potrafią śpiewać, a palące się czerwone race i liczne flagi na tle granatowego nieba, sprawiły, że ten obraz na zawsze zostanie w pamięci. Potem jeszcze skandowanie młodzieży ,,Cześć i Chwała Bohaterom” ,… ,,Bóg Honor i Ojczyzna to jest nasza Ojcowizna” i  pamiątkowe zdjęcia oraz rozmowy przy ognisku.

 Uroczystość tę przygotowali: Stowarzyszenie Sympatyków Klubu “Góral 1956 Żywiec” Klub ,,Gazety Polskiej”, Okręg Podbeskidzkiego Związku Żołnierzy NSZ z siedzibą w Żywcu oraz Stowarzyszenie Dzieci Serc.

Jeśli Pan pozwoli to za rok znów ZAPRASZAMY. Do Zobaczenia JK

Poniżej można przeczytać informacje, na bazie których przygotowano uroczystość. Warto otworzyć te strony i odrobić zaległą lekcję historii.

Społeczny Komitet Obchodów Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” 1 marca wspólnie uczcił  pamięć bohaterów antykomunistycznego podziemia: ,,Pragniemy przypominać, iż w myśl obowiązującej od dwóch lat ustawy dzień 1 marca jest świętem państwowym, ustanowionym w hołdzie tym, którzy po latach okupacji niemieckiej, po wkroczeniu na ziemie polskie sowieckich i rodzimych komunistów, mieli odwagę wytrwać w walce o niepodległą Polskę. Po wojnie z bronią w ręku zginęło ponad 20 tys. „Żołnierzy Wyklętych”. W latach 1944-1955 komunistyczne sądy orzekły ponad 8 tys. wyroków śmierci, z których ok. 4,5 tys. zostało wykonanych. Ponad 200 tys. polskich patriotów trafiło do więzień i obozów pracy, najmłodsi do obozu w Jaworznie (chłopcy) i w Bojanowie (dziewczęta).

Po latach walki, czasach wyrafinowanych tortur i zbrodni sądowych, po kolejnych dekadach fałszowania, spotwarzania i zapominania, społeczne obchody narodowego święta dają nam szansę przerwania swoistej obławy nadal zastawianej w Polsce na prawdę, sprawiedliwość i na wartości patriotyczne, które chcemy dzielić z Żołnierzami Wyklętymi. To przede wszystkim od nas samych będzie zależało, czy zdołamy ją przerwać”

 Danuta Siedzikówna – wspomnienie

„Kiedyś… kiedy skończą się sprawy na tej ziemi staną oni naprzeciw siebie…
i trzeba będzie spojrzeć sobie w oczy.
Jak ci, którzy zdradzali i donosili spojrzą w oczy orszakowi Męczenników?
Ince, żołnierzom NSZ, poległym i pomordowanym żołnierzom AK?

O Miłosierdziu Boskim naucza się teraz ponad wszystko.
Niemodna stała się nauka o piekle.
Ale ono jest bez względu na to jak ludzie wyeksponują Miłosierdzie.
Życzę wiadomym osobnikom spojrzenia w twarz Anioła,
który kiedyś był żołnierzem Polski Podziemnej.
Życzę im spojrzenia Danuty Siedzikówny.
Inki”. 
Było Jej smutno, że musi umierać

„W ubeckich piwnicach przestrzelone czaszki,
To

 śpiący rycerze majora Łupaszki.

Wieczna chwała zmarłym, hańba ich mordercom,

Tętno

Polski bije w przestrzelonych sercach”.

„Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba” to były ostatnie pożegnalne słowa siedemnastoletniej Danuty Siedzikówny, ps. „Inka” zamordowanej przez komunistycznych oprawców w sierpniu 1946 roku w gdańskim więzieniu przy ul. Kurkowej 12. Po blisko sześćdziesięciu latach Polacy poznali prawdę o tej pięknej postaci skazanej przez komunistów – tak jak inni żołnierze antykomunistycznego podziemia niepodległościowego – na zapomnienie”.

Paradoksalnie dopiero w chwili śmierci odzyskała wolność, o której marzyła. Zanim przebrzmiało echo salwy plutonu egzekucyjnego, gdy ostatni ubecki pocisk gasił  światło Jej życia „a już zastęp aniołów Ją otoczył, z Jej serca zniknęła wszelka śmierci trwoga, Królowa Polski zamknęła jej oczy, Jej wolną duszę zawiodła do Boga”.
Historia „Inki” stała się głośna w całej Polsce dzięki licznym publikacjom pracowników gdańskiego IPN, artykułom w prasie i publikacjom w innych mediach. Znaczny udział w przypomnieniu postaci Danusi Siedzikówny miał też głośny spektakl „Inka 1946 – ja jedna zginę”.

Prawda o tym haniebnym, skrzętnie ukrywanym przez komunistycznych oprawców mordzie na młodej sanitariuszce 5 Brygady Wileńskiej Armii Krajowej wstrząsnęła opinią publiczną. Wielu młodych ludzi, po zapoznaniu się z życiorysem „Inki” być może po raz pierwszy w życiu zadało sobie pytanie, co jest tak naprawdę sensem ich istnienia oraz otrzymało wzorzec, jak trzeba żyć, aby zawsze zachowywać się godnie.
Życiowa niezłomność i bohaterska postawa w trakcie ciężkiego śledztwa w kazamatach UB sprawiły, że postać „Inki” jest dziś symbolem dla wielu pokoleń Polaków, szczególnie dla tych, którzy przeżyli potworności trzech kolejno następujących po sobie okupacji – sowieckiej, niemieckiej i ponownie sowieckiej.

Zainteresowanie postacią Danuty Siedzikówny w ostatnich latach narasta, także ze względu na tragiczną historię Jej życia. „Inka” była bowiem postacią szlachetną, nietuzinkową i symboliczną. Pozostała „do końca” wierna Ojczyźnie, honorowi i przysiędze, nie załamała się w śledztwie, zachowała się po prostu jak trzeba. Jej nieskazitelna, święta nieomal postać ma szczególną moc jednoczącą wielu Polaków a świadectwo Jej życia jest przyczyną odrodzenia duchowego wielu ludzi. Niezłomna postawa i heroizm dają Jej wieczne miejsce w Panteonie Narodowych Bohaterów.

Co jest tak interesującego w postaci tej młodej dziewczyny, co sprawia, że tak wiele, szczególnie młodych osób interesuje się historią Jej życia?

Niewątpliwie Jej historia fascynuje tak wielu ludzi, ponieważ mamy do czynienia z rzadko spotykanym w realnym życiu przypadkiem zetknięcia absolutnego dobra, które uosabiała w sobie Danusia z absolutnym, wręcz klinicznym złem, reprezentowanym przez wszystkich komunistycznych oprawców, ubeków i komunistów, którzy pośrednio lub bezpośrednio przyczynili się do Jej śmierci.

W tym starciu dwóch systemów wartości, absolutne dobro ostatecznie zwyciężyło, prawda wyszła na jaw, a ci, którzy chcieli ją ukryć ostatecznie przegrali, okazując się moralnymi nędznikami i zwyczajnymi łajdakami, skazując się już za życia na wieczną hańbę i infamię.

Choć system totalitarny odszedł do przeszłości w Polsce żyje wciąż wiele osób niechętnych wobec poznania prawdziwej historii swojej Ojczyzny, obojętnych na jej losy, dla których zegar zatrzymał się w czasach PRL. Co gorsza wciąż wielu ludzi, którzy uważają się za Polaków, słowem lub czynem hańbi pamięć o naszych narodowych bohaterach i opluwa Ojczyznę. Zapewne przez lata, w których wysługiwali się zbrodniczemu sowieckiemu reżimowi nieodwracalnie odmienił się stan ich umysłów i serc, nie umieją już myśleć po polsku. Nieludzki system upadł, ale pokolenie janczarów, których wychował, nadal żyje i szkodzi Ojczyźnie.

Jest wiele sygnałów budzących optymizm. W czasach powszechnego upadku wartości i ideałów, gdy wmawia się społeczeństwu, że jedna obiektywna prawda nie istnieje, żyje w Polsce wciąż duża grupa ludzi wiernych prawdzie, przywiązanych do wolności, nie ulegających kłamliwej propagandzie sączonej w różnych mediach przez ludzi słabego ducha, zdrajców oraz wrogów Ojczyzny. Oni słowem i czynem bronią przed pohańbieniem pamięci o narodowych bohaterach, nie pozwalają by okrutna zbrodnia na młodej sanitariuszce i wiele podobnych zaginęły w otchłani ludzkiego zapomnienia. Po prostu zachowują się jak trzeba.

Wielu Polaków udowadnia swoją codzienną postawą, że zasługuje na zaszczytne miano godnych spadkobierców tradycji żołnierzy wyklętych, wolna i niepodległa Polska wciąż żyje w ich sercach i nigdy nie zginie. Ludzie ci robią wiele, aby rodzimi i obcy wrogowie nie pisali na nowo kłamliwej politpoprawnej historii naszej Ojczyzny.

Żaden ze „śledczych”, oskarżycieli, sędziów, ani wykonawców wyroku na „Ince” nie poniósł do tej pory kary. Bezradność polskiego sądownictwa w tej i podobnych sprawach doprawdy zadziwia. Wydaje się, że „mordercy w togach” ujdą przed ziemskim wymiarem sprawiedliwości. Ale wtedy „staną twarzą w twarz z Aniołem, który był kiedyś żołnierzem Polski podziemnej i będą musieli spojrzeć mu prosto w oczy….”

My, Polacy, którym drogie są takie wartości jak honor, godność i wierność nigdy nie zapomnimy o Danusi Siedzikównie. Będziemy nadal walczyć o Polskę czystą jak łza, taką o jakiej marzyła „Inka”. Na zawsze zachowamy pamięć o bohaterce, która niezłomnie sprzeciwiała się zniewoleniu Polski, nie godziła się, żeby barbarzyńscy przemieniali narodowe sanktuaria w domy publiczne, magazyny, chlewy i stajnie. Ona walczyła nie tylko o swoją, ale także za naszą wolność. Za tę godną postawę my współcześni jesteśmy Jej winni modlitwę, pamięć i szacunek.

Wbrew zakłamanemu światu zrealizujemy testament ideowy Danusi Siedzikówny. Dała nam przykład, że nie jest to takie trudne – wystarczy zawsze zachowywać się tak jak trzeba. Ziemia rodzinna „Polska to nie tylko legendy, ani  dziadków baśnie my tę Polskę mamy tutaj właśnie”.

Danuta Siedzikówna urodziła się 3 września 1928 roku w miejscowości Guszczewina na Podlasiu, leżącej do 1939 roku w granicach powiatu Bielsk Podlaski. Jej ojciec był leśniczym w Olchówce k. Narewki.

http://www.inka.witryna.info/mordercy_w_togach.html

Rotmistrz Pilecki

W tysiącletniej historii naszego Narodu jest wielu autentycznych bohaterów, którzy poświęceniem dla dobra Ojczyzny i bliźnich, a także bezgraniczną odwagą, dali wyraz najwyższego człowieczeństwa. Wielu z nich doczekało się spiżowego pomnika, na trwałe wpisując się w tożsamość Polaków. Są jednak i tacy, których z historii próbowano wymazać, a pamięć o nich karać więzieniem. Osobą-symbolem tych tragicznych bohaterów jest rotmistrz Witold Pilecki – najodważniejszy żołnierz II wojny światowej.

Wyrok w sprawie Witolda Pileckiego anulowano dopiero 1 października 1990 roku. 30 lipca 2006 roku Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie rtm. Witolda Pileckiego Orderem Orła Białego. 7 maja 2008 r. Senat RP przyjął uchwałę w sprawie przywrócenia pamięci zbiorowej Polaków bohaterskiej postaci rotmistrza Witolda Pileckiego.

Z treści uchwały wynika jednoznacznie, że Witold Pilecki „[…] jest godnym naśladowania wzorem Polaka”, a jego ścieżka życiowa stawia rotmistrza „[…] wśród najodważniejszych ludzi na świecie i powinna stać się dla Europy i świata wzorem bohaterstwa oraz symbolem oporu przeciw systemom totalitarnym”.

Jak jednak słusznie senatorowie zauważyli „[…] niemal udało się zniszczyć pamięć o nim, […] a młode pokolenie nadal zbyt mało wie o Witoldzie Pileckim”. Uchwałę puentuje wezwanie, że „[…] pamięć o nim powinna być jednym z elementów budujących zbiorową tożsamość Polaków”. Ponieważ „[…] całe życie Witolda Pileckiego jest wzorem, jak żyć i jak – jeśli trzeba – umierać za Ojczyznę”.

W książce “Six Faces of Courage”, opublikowanej w 1971 roku, historyk brytyjski prof. Michael Foot zaliczył rotmistrza Witolda Pileckiego do sześciu najodważniejszych ludzi ruchu oporu w okresie II wojny światowej.

25 maja każdy z nas powinien wspomnieć Witolda Pileckiego i podziękować rotmistrzowi za wspaniałą lekcję patriotyzmu, honoru, odwagi oraz niezłomności, jakiej ten udzielił nam, ponosząc za to największą ofiarę. Chwała bohaterowi! http://prawica.net/node/11974

60 rocznica śmierci generała “Nila”

24 lutego roku 1953, dokładnie 60 lat temu August Emil Fieldorf ps. Nil, wielki bojownik o Wolną Polskę, generał brygady Wojska Polskiego, organizator i dowódca Kedywu AK, dowódca „NIE”, około godziny 15:00 na mocy wyroku sądu wydanego po sfingowanym procesie, został zamordowany. Wykonano na nim karę śmierci poprzez powieszenie. Za miłość do Ojczyzny zapłacił najwyższą cenę.

Henryk Antoni Flame, ps. “Grot”, “Bartek

Oddział ,,Bartka”

Wymordowanie najlepszych partyzantów przez UB było dla Zgrupowania NSZ dowodzonego przez Henryka Flamego ciosem, po którym nie mogło się już podnieść. Resztki oddziału na czele z “Bartkiem” ujawniły się w ramach akcji amnestyjnej w 1947 r. Dopełnieniem tragicznych losów tego oddziału była śmierć jego dowódcy. Już po ujawnieniu został on zamordowany 1 grudnia 1947 r. w restauracji w Zabrzegu przez milicjanta Rudolfa Dadaka.

W kampanii wrześniowej, jako pilot 123 eskadry myśliwskiej przydzielonej do Brygady Pościgowej, Henryk Flame, bronił nieba nad Warszawą przed samolotami wroga. 1 września w okolicach Zakroczyna doszło do pierwszej bitwy powietrznej II wojny światowej, w wyniku której maszyna kpr. Flame została zestrzelona, a on sam od tej pory znajdował się w dyspozycji prezydenta Warszawy, Stefana Starzyńskiego. Z 6 na 7 września 123 eskadra została wycofana z Warszawy na podlubelskie lotniska, a 17 września jej żołnierze przekroczyli granicę rumuńską. W tym czasie Henryk Flame dostał prawdopodobnie przydział do nowo sformowanej Eskadry Rozpoznawczej operującej na linii Lwów-Zaleszczyki.

Po 17 września został zestrzelony przez Rosjan w okolicach Stanisławowa po czym zorganizował z luźnych grup żołnierzy z rozbitych jednostek konwój, który pod koniec września przekroczył granicę z Węgrami. Na Węgrzech Flame wraz z innymi żołnierzami został internowany i osadzony w tymczasowym obozie, z którego jednak szybko uciekł. Ukrywając się u węgierskiego gospodarza został zadenuncjowany i przekazany władzom niemieckim, które umieściły zbiega w obozie jenieckim zlokalizowanym na ziemiach austriackich wcielonych do III Rzeszy. W 2. połowie 1940 roku, dzięki interwencji rodziny, Flame został wypuszczony z obozu (historycy o orientacji lewicowej, uważają, że kluczową rolę w wypuszczeniu Flamego z obozu, odegrał fakt podpisania przez niego Volkslisty). Po powrocie do Czechowic, Henryk Flame, podjął pracę jako maszynista na miejscowej kolei i związał się jednocześnie z niepodległościową konspiracją.

Założył organizację HAK podległą AK, która zajmowała się wywiadem i sabotażem. Na przełomie roku 1943 i 1944, zagrożony dekonspiracją i aresztowaniem, wraz z podkomendnymi uciekł do lasu, gdzie zorganizował samodzielny oddział partyzancki operujący w podbeskidzkich lasach. Zauważony przez dowództwo NSZ otrzymał propozycję wejścia w raz z oddziałem w szeregi tej organizacji, z której to propozycji skorzystał i w październiku 1944 roku został zaprzysiężony na żołnierza NSZ. http://www.solidarni.waw.pl/1grudzien1947_bartek.html

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments