“Ktoś Cię dzisiaj woła ktoś Cię dzisiaj szuka Ktoś wyciąga dzisiaj Swoją dłoń
Wyjdź Mu na spotkanie z miłym powitaniem
Nie lekceważ znajomości tej……”
Już po raz drugi 26 sierpnia dołączyliśmy do Żywieckich Pielgrzymów i pod przewodnictwem Ks. Infułata Władysława Fidelusa i Ks. Wikarych z Parafii Narodzenia NMP z Żywca przez cztery dni wędrowaliśmy szlakami Sanktuariów Maryjnych. W pierwszym dniu, po porannej Mszy Św. ze śpiewem na ustach przeszliśmy do stacji PKP, skąd pociągiem udaliśmy się do Myszkowa, a stamtąd już powędrowaliśmy do Leśniowskiej uśmiechniętej Madonny – Patronki Rodzin. Po pokonaniu pierwszych 8 km dotarliśmy do bram Sanktuarium, gdzie jak zawsze u wrót czekał O. Przeor i sowicie kropił Pielgrzymów Woda Święconą. Dla tych, którzy nie mogli, bądź jeszcze nie zdecydowali się by dołączyć do pielgrzymki dodam, że tradycją jest nawiedzenie każdego Sanktuarium, do którego dochodzimy i wspólna modlitwa, a następnie zadbanie o nocleg, cos do zjedzenia, a potem wieczorna Msza Św. pogodny wieczór i zakończenie dnia Apelem Jasnogórskim. W Leśniowie nasz rodak z Ostrego O. Stanisław Knapek zarezerwował nam nocleg w ,,teatrze’ no cóż nasza drużyna liczyła 24 druhen i druhów, a zapewnienie noclegu, w całości dla tak licznej gromadki nie jest łatwe, więc jesteśmy O. Stanisławowi bardzo wdzięczni; móc spać na scenie, lub na widowni cóż to dopiero za przygoda!
Następnego dnia o 5 rano pobudka, poranna toaleta, pakowanie bagaży i o 6:00 Msza Św. potem śniadanie i o 8:00 pożegnanie Gościnnych O. Paulinów, i wymarsz w stronę Św. Anny. A w drodze modlitwa i śpiew. Trasa drugiego dnia, to 28 km szlak, który wiódł wpierw przez piaski, a następnie drogami przez przepiękne tereny Jury Krakowsko – Częstochowskiej. W Janowie ci, którzy w pielgrzymce uczestniczyli po raz pierwszy, mieli specjalny chrzest w Złotym Potoku. Ależ tam było radości i śmiechu… w drodze zatrzymywaliśmy się na odpoczynek, tak by dać wytchnienie zmęczonym nogom. Około 16 dotarliśmy do Sanktuarium Św. Anny, gdzie po modlitwie przed Cudownym Obrazem Św. Anny, udaliśmy się w poszukiwaniu noclegu. Ależ czekała na nas niespodzianka. O. Paulini przygotowali nam stodołę wyścieloną sianem. To była noc! wielu z nas nigdy jeszcze nie spało na sianie – rozpierała nas duma, czuliśmy się jak Prawdziwi Pielgrzymi.
28 sierpień, to już trzeci dzień naszej przygody z Matką Najświętsza i Jej Synem. Dzisiaj pielgrzymujemy do Gidel i Cudownej niemal mikroskopowej wielkości figury Matki Najświętszej z Dzieciątkiem Jezus. Może nogi troszkę bolą, ale co tam 24 km – modlitwa, śpiew, wspólne obcowanie, wzajemna życzliwa pomoc, wszystko To razem pozwala wędrować naprzód. Kilka kilometrów przed Gidlami wszyscy, idący pierwszy raz pletą sobie z gałązek akacji, Koronę Cierniową, następnie zakładają na głowę i z Tym symbolem Męki Pańskiej docierają do Kartuz gdzie na bramie przed Kościołem zawieszają Korony, a wszystkich bez wyjątku sowicie polewa Wodą Święconą, miejscowy Ks. Proboszcz. A potem jeszcze tylko ostatni kilometr, ale jak PIĘKNY! Śpiewamy pieśń, którą już nasze babcie nuciły nam przy kołysce o ,,Matce Boskiej Gidelskiej” Ostatni nocleg mieliśmy w krużgankach przy drzwiach do zakrystii i dosłownie jeden krok dzielił nas od Kościoła.
Czwarty, ostatni dzień naszej Pielgrzymki, dziś dochodzimy do Częstochowy. W alejach czekamy na drugi ponad 500 osobowy człon pielgrzymki – tych, którzy całą trasę z Żywca do Częstochowy przemierzyli na własnych nogach –przyprowadza Ich Ks. Łukasz Szweda z bardzo liczną grupą Kapłanów i Sióstr Zakonnych. Dołączają również Ci, którzy przyjechali autokarami. Jedna z naszych wolontariuszek najmocniej przeżyła właśnie to przejście alejami, pod Wały Jasnogórskie oraz powitanie. Tak tego, co wówczas się czuje, jaka ogromna radość emanuje z wszystkich; łzy szczęścia i radości płyną po policzkach. Są i tacy, którzy padają na wznak i w takiej pozie zastygają.
A potem Msza Św. przed Cudownym Obrazem Jasnogórskiej Pani i Droga Krzyżowa. Dziwnie nikt nie jest zmęczony i nie ma się co dziwić wszak ,,Baterie zostały naładowane”
JK
“Czas ofiarowany Chrystusowi nigdy nie jest czasem straconym, ale raczej czasem, który zyskujemy, aby nadać głęboko ludzki charakter naszym relacjom z innymi i naszemu życiu.”
Jan Paweł II

































